image
Kursy i Szkoła Tarota Półroczna, Kabalistyczna Szkoła Tarota Jana Witolda Suligi ogłasza nabór słuchaczy pragnących uczestniczyć w zajęciach i warsztatach IV edycji Szkoły (styczeń - czerwiec 2022 r.).    Czytaj więcej...
image
Jan Witold Suliga - Tarot Historia tarota nie ma kresu, nie bez racji bowiem powiadał Eliphas Levi, że ten, kto się z nim wiąże, bierze na siebie jarzmo łańcucha duchowych wtajemniczeń, które rozpoczynają się od Henocha i Hermesa Trismegistosa, lecz nie kończą nigdzie... Czytaj więcej...
* *
image image

Muzeum Etnograficzne wkracza w XXI wiek

 logo Państwowego Muzeum Etnograficznego

Czas minął już jakiś od dnia, w którym „Gazeta Stołeczna” poinformowała mieszkańców Warszawy o tym, że w dyrektorskim fotelu Państwowego Muzeum Etnograficznego zasiadł jego nowy szef, dr Adam Czyżewski, mnie zaś, jaśnie nam panujący na Mazowszu książę, pan marszałek Adam Struzik ( PSL ) wywalił stamtąd za rzekomy „brak kompetencji i niedopełnienie obowiązków służbowych” ( link ). Zdążyłem nieco zapomnieć o tej sprawie, aż tu nagle, za sprawą „Życia Warszawy”, zrozumiałem wreszcie w czym rzecz i do czego owe „braki” i „niedopełniania” doprowadziły.

Wszystkiemu zawinił, zamieszczony w necie ( link ), a nieco wcześniej wydrukowany przez „Życie” artykuł Bartosza Batora, w którym tenże gęsto i często cytuje rozmaite wypowiedzi Adama Czyżewskiego oraz rzecznika prasowego PME, Mike’a Urbaniaka. Czytając ów chwalebny przykład dziennikarskiej rzetelności dowiedziałem się zatem, że „powstałe w 1888 roku Muzeum Etnograficzne” nie tylko „od lat przeżywa kryzys”, ale i na dodatek „odpadający tynk z elewacji zabytkowego obiektu, zaniedbane wnętrza i przykurzone gabloty spowodowały, że nawet szkolne wycieczki omijają je szerokim łukiem”. Grzebiąc w pamięci i daremnie próbując przypomnieć jakiś dzień, w którym nie byłoby w PME szkolnej wycieczki przeczytałem dalej, że Państwowe Muzeum Etnograficzne „nie cieszy się dziś dobrą opinią ( to, że „dziś” wcale mnie nie dziwi - uwaga JWS ), nie tyle ze względu na mało zróżnicowaną ofertę dla zwiedzających, co pokutujący wizerunek skostniałej placówki sprzed dekad. Zamykane, zwykle o godz. 16, niedostępne dla osób niepełnosprawnych prezentuje głównie rodzimą sztukę ludową i tę egzotyczną”.  W tym miejscu i mnie zrobiło się „egzotycznie”. Czemu? Bo "kocham" to określenie używane w odniesieniu do sztuki ludów pozaeuropejskich. Pytanie tylko, czy wypowiedział je antropolog kultury i nowy dyrektor PME, czy też zostało ono „wtłoczone” w jego usta przez autora artykułu. Mam nadzieję, że ta druga hipoteza odpowiada prawdzie. OK., czepiam się. Mniejsza z tym…

- Wracamy na kulturalną mapę Warszawy – oświadczył następnie dyrektor Czyżewski, zaznaczając, że albo muzeum się szybko zmodernizuje, albo należy je szybko zamknąć. Tu poczułem pewien niepokój, któremu natychmiast zaradził rzecznik PME, Mike Urbaniak.

– Naszym celem jest to, by zupełnie zmienić wyobrażenie o tym muzeum – ogłosił. - Do tej pory muzeum nie proponowało odwiedzającym niczego ciekawego. Co więcej – zaniedbane wnętrza odstraszały turystów. Teraz będzie inaczej. Będzie otwarta do późna w nocy „klubo-kawiarnia”, w której „przy dobrym trunku i jedzeniu” spotkać się będzie można „z artystami i ludźmi nauki”, nowoczesny design głównego holu, wejście dla niepełnosprawnych, nowoczesne gabloty, nowa ekspozycja poświęcona Ameryce Południowej „pełna multimedialnych i interaktywnych gadżetów”, podświetlone tkaniny w otwartych dla publiczności magazynach, wspaniała wystawa prezentująca modę z czasów PRL-u, fotograficzna ekspozycja pokazująca mieszkańców Nowego Jorku przebranych w polskie stroje ludowe i tysiące, miliony innych atrakcji

Odetchnąłem z ulgą. Wszystko stało się jasne. Do tej pory Państwowe Muzeum Etnograficzne było zapyziałą instytAdam Czyżewskiucją kierowaną przez niekompetentnego i niedopełniającego obowiązków służbowych JWS-a, który doprowadził je do ruiny  Teraz muzeum czeka świetlana przyszłość, godna XXI wieku, Adama Czyżewskiego i jego rzecznika prasowego, Mike’a Urbaniaka… Alleluja!

Nie wiem tylko czemu dyrektor Czyżewskiemu pozwolił sfotografować się na tle, otworzonej w 2006 roku ( tuż po moim odwołaniu ) nowej wystawy afrykańskiej, której by nie było, gdyby nie moje długoletnie starania, ale nie bądźmy drobiazgowi. Czyżewski trafił do Warszawy z Krakowa, z muzealnictwem nigdy nic nie miał do czynienia, cóż zatem bidulek może wiedzieć o historii kierowanej przez siebie placówki ( zainteresowanego odsyłam do mojego artykułu ). Wybaczyć też trzeba, graniczącą z hucpą ignorancję jego prasowego rzecznika, zajmującego się dotąd głównie pisaniem artykułów poświęconych zwalczaniu homofobii ( link ) zamieszczanych na portalu www.homiki.pl, redagowaniem Forum Żydow Polskich ( link ) oraz szefowaniem sekcji edukacyjnej im. rabina Ozjasza Thona w Czulencie. Niewybaczalne jest wszakże to, iż obaj panowie nie wiedzą, a raczej nie chcą wiedzieć, że większość tych pomysłów ( poza klubo-kawiarnią, projektem nawiązującym do tradycji PRL-owskich SPATiFów ) jest autorstwa powołanego przeze mnie w 2005 roku zespołu młodych pracowników muzeum, którzy zajmowali się opracowaniem wniosku o dofinansowanie modernizacji PME z funduszy UE.  Wniosek ten, na którego opracowanie PME dostało od Urzędu Marszałkowskiego 600 tys. zł, został następnie złożony i przez tenże Urząd, mówiąc brzydko, „olany”. Czy dlatego, że podpisał go dyrektor JWS, tego zapewne i Duch Święty nie wie. Czasy się zmieniły. Dziś ten sam Urząd daje dyrektorowi Czyżewskiemu 300 tys. zł. na modernizację wejścia do muzeum. No cóż, łaska pańska na pstrym koniu jeździ…

A skoro o pańskiej łasce, a raczej fanaberii mowa, to w morzu informacji, jakim Mike Urbaniak zalał dziennikarza „Życia Warszawy” nie udało mi się wyłowić tej, która tyczy dokonanej na polecenie dyrektora Czyżewskiego likwidacji magazynu sztuki ludowej i przerobienia go na służbowe mieszkanie, co kosztowało PME jedyne 200 tys. zł.  Słusznie zresztą, głupio byłoby bowiem rozpowiadać, że modernizację „zapyziałej placówki” były szef „Muratora”, a obecny dyrektor PME z nadania Adama Struzika, rozpoczął do własnego locum, w którym będzie mógł gościć „artystów i ludzi nauki”. Kiedy więc „przy dobrym trunku i jedzeniu” będzie z nimi wiódł kulturalne rozmowy, być może wspomni mimochodem, że tuż obok spoczywa, przeniesiony za jego wiedzą i zgodą do zagrzybianego pomieszczenia ( znam je doskonale ), unikalny zbiór drewnianej rzeźby, jakiego mogłyby pozazdrościć PME inne muzea.

Piszę „być może”, gdyż wcale nie jestem tego taki pewien.  Wszak Muzeum Etnograficzne nie po to istnieje, by prezentować „rodzimą sztukę”, jak ujął to celnie jego prasowy rzecznik. Czy dlatego „śmiercią naturalną” umarł opracowany w latach 2005 - 2006 projekt utworzenia w PME wielkiej ekspozycji „Polska kultura ludowa” zajmującej całe, drugie piętro muzealnego gmachu? Pewnie tak, "polska rodzimość" nie stanowi przecież zbyt wielkiej wartości. Wartością stanie się za to "rodzime" Muzeum Historii Żydów, któremu dyrektor Czyżewski odstępuje połowę tej właśnie części zarządzanego przez siebie budynku. Wartością będzie, uświęcająca 120-sto lecie PME  fotograficzna ekspozycja  pokazująca mieszkańców Nowego Jorku w polskich strojach ludowych. Wystawa ucieszna, zabawna, wedle Mike'a Urbaniaka, i - jeśli tak można rzec - "rodzima inaczej". W XXI wieku zrobi się zatem w Państwowym Muzeum Etnograficznym smieszno.

 Smieszno i straszno...

Jan Witold Suliga

 

O mnie i o tym czym się zajmuję

jws333

Nazywam się Jan Witold Suliga. Z wykształcenia jestem antropologiem kultury, doktorantem Ranchi University w Indiach, z zawodu - wróżbitą, terapeutą i nauczycielem. Moją największą pasją są tarot i kabała, którymi zajmuję się od ponad ćwierćwiecza. Równie długo wróżę tarotem, gdyż jest on doskonałym narzędziem umożliwiającym dokonanie wglądu w duszę i przyszłość człowieka. Moja książka „Tarot. Karty, które wróżą” była pierwszą, oficjalnie wydaną w Polsce publikacją na temat tarota. Jestem autorem wielu innych książek i publikacji poświęconych tarotowi, kabale, angelologii, wierzeniom Słowian, ezoterycznym tradycjom Europy itp. Będąc z powołania nauczycielem lubię dzielić się swoją wiedzą i duchowymi doświadczeniami. Dlatego założyłem Kabalistyczną Szkołę Tarota, prowadzę kursy i lekcje indywidualne dotyczące metod i technik wróżenia tarotem, symboliki tarota, duchowego bhp, mistycznej kabały i innych zagadnień. Jestem również terapeutą, specjalizującym się w terapii uzależnień duchowych, DDA, DDD, zaś opracowana przeze mnie terapia Mandala Duszy stanowi kwintesencję mych duchowych i życiowych doświadczeń. 

Doradztwo

TAROT.25

Karty tarota - konsultacje

Puszkina 3/1 Józefów

dojazd:

PKP Michalin

( Minibus z Dworca Centralnego lub SKM, kierunek Otwock, Dęblin )

link   

Zapraszam :)

Kabalistyczna Szkoła Tarota