image
Kursy i Szkoła Tarota Zapraszam na warsztaty terapeutyczne Drzewo Przodków, Warszawa, 04 - 05. 11. 2017 r. Celem warsztatu jest uporządkowanie rodowego karmicznego pola i nawiązania właściwych relacji ze swoimi Przodkami...
 
Czytaj więcej...
image
Jan Witold Suliga - Tarot Historia tarota nie ma kresu, nie bez racji bowiem powiadał Eliphas Levi, że ten, kto się z nim wiąże, bierze na siebie jarzmo łańcucha duchowych wtajemniczeń, które rozpoczynają się od Henocha i Hermesa Trismegistosa, lecz nie kończą nigdzie... Czytaj więcej...
* *
image image

Jan Witold Suliga - Być wojownikiem

Być wojownikiem - kadr z filmu Na wojnie jednym los wyznaczył rolę Rolanda, do końca trwającego na wysuniętej placówce, drugich obdarzył przygodami Szwejka - ofiary dziejowej zawieruchy. Niezależnie jednak od tego, czy było się rozmiłowanym w wojaczce Achillesem czy Tersytesem namawiającym Achajów do odstąpienia spod Troi, trzeba było zasmakować goryczy żołnierki, by przekonać się, że wojna jest cząstką ludzkiej kultury i nie zawsze chwalebnym stygmatem człowieczeństwa. Człowiekowi nie udało się "przekuć mieczy na lemiesze". Czas światowego pokoju, mimo obietnic proroków, nie nastąpił. Broń to nadal narzędzie powszechnego użytku i symbol rycerstwa.

Lecz "być żołnierzem" to nie to samo, co "być wojownikiem". Ani zabawy "w wojnę", ani uczestnictwo w realnych zmaganiach wojennych, ani zamiłowanie do oręża nikogo nim nie uczyniły. Żołnierzami bowiem stajemy się, często wbrew własnej wronin, Japoniaoli i na przekór oczywistym chęciom. Wojownikiem stać się nie można. Wojownikiem trzeba się narodzić. Wojownik posiada przyrodzone, dane mu z chwilą przyjścia na świat przymioty ducha i ciała, które sprawiają, że rodzi się dla walki, walka zaś jest jego żywiołem. Żeby "być wojownikiem", trzeba "czuć walkę". Trzeba dostrzegać w niej coś więcej niż wyraz naturalnej agresji. Trzeba kultywować w sobie to, co samurajowie nazywają "drogą miecza", traktując życiową przygodę jako ciągłą inicjatywę - wtajemniczenie w arkana wojownika-rycerza.

Ale inicjacja to nie tylko nauka sposobów wojowania. To nie tylko wdrożenie w tajniki szermierki, w sekrety kanonów rycerskiego honoru i obyczajów postępowania wobec przeciwnika. Inicjacja to przede wszystkim proces, który owocuje duchową oraz fizyczną metamorfozą i który jest ostatecznym sprawdzianem wrodzonych cech wojownika. Jeżeli wojownik faktycznie nosi w sobie owo tajemnicze "coś", to "coś" zapewni mu życie. Jeżeli nie posiada tego "czegoś", ów brak go zabije. Nie można udawać wojownika. Fałsz zostanie wykryty, gdyż wojownik obcuje z Mocą, która go sprawdza, z Niej czesamuraj, Japoniarpie siłę "bycia wojownikiem". Ona go inicjuje, Ona go w Siebie wyposaża. Dobywa przeto miecza nie aktem własnej woli, lecz powodowany Mocą. Czyni to nie dla przyjemności zabijania, ale dlatego, że w jego oczach kosmos jest gigantycznym polem bitwy i nie ma w nim granicy oddzielającej życie od śmierci[1]. Nie odczuwa więc przemożnego lęku przed śmiercią. Dla wojownika przemijający czas jest wiecznym "teraz", to zaś, co określamy mianem "przyszłości", a co sprawia, że ją planujemy i ku niej nastawieni chronimy własne życie, nie istnieje, nie ma żadnego znaczenia.

Wojownik postrzega czas jako "dzisiaj", w którym rozstrzyga się wszystko. Nasze "jutro" jest dla niego odmiennym stanem bytu: życiem w pieśni, w pamięci pokoleń, a głównie zbawieniem w raju wojowników. Wyruszywszy bowiem w "drogę miecza", wojownik ma pewność zbawienia. Obcuje wszak z boskością łatwiej i intensywniej niż zwyczajny "zjadacz chleba". Oto czemu rycerz wypisuje na klamrze swego pasa inskrypcję "Bóg z nami" i poświęca broń w świątyni, zdobiąc je jednocześnie magicznymi znakami. Oto czemu, wyruszywszy na poszukiwanie Świętego Graala, bez lęku zagłębia się w mroczny las, ażeby odnaleźć świętość czarodziejskich miejsc i  otrzymać wskazówki od świątobliwych pustelników. Wojownik, na podobieństwo ewangelicznych gwałtowników, szturmuje niebiosa. Czyni to świadomie lub nieświadomie.

kadr z filmu

Ginie zatem od miecza, gdyż nim wojuje. Dzieje się tak, ponieważ nawet najbardziej wysublimowana "droga miecza" i związana z nią mistyka wojowania, nie czynią pokoju na świecie. Nie łączą tego, co w dole z  tym, co w  górze. Nie spajają rozerwanego, a przeciwnie - powodują rozdarcie. Zgoda z własną naturą, ku czemu dąży wojownik, to zaledwie początek właściwej przemiany, jakiej szansa dana jest każdemu, kto przechodzi inicjację. Paradoks ten doskonale pojęli wszyscy wielcy wojownicy obdarzeni magiczną czy duchową siłą: król - mag Gilgamesz, wieczny tułacz Odyseusz, sir Galahad. I poszli dalej. Zaprzeczyli mieczowi, przeobrażając narzędzie zabijania w magiczny rekwizyt darzący życiem, przynoszący nadzieję, zabezpieczający przed otaczającym nas złem, przywracający naturze harmonię, której my - ślepi i głusi, przywiązani do jedynej rzekomo prawdy i w jej imieniu kruszący nieustannie kopie - ciągle nie potrafimy dostrzec[2]. Tę harmonię, w której zabijanie podporządkowane jest prawu ofiary życia[3].  


[1] Czego najlepszym wyrazem jest ta oto modlitwa wojownika zapisana w jednej z książek opowiadających o przygodach Indiany Jonesa:

„Podziękuj pradawnym
Za czarę radości zycia,
Podziękuj Umarłym,
Za to, że dali ci Zycie,
Podziękuj Wrogom,
Dzięki nim,
Twój miecz wciąż lśni silnym blaskiem…”

[2] Dlatego Musashi Miyamoto kończy swój słynny traktat o szermierce tymi słowy:

„W Pustce jest Dobro.
Zła nie ma.
Mądrość w niej jest i zasada.
Jest Droga.

Droga jest pustką.”

[3] Tekst ten jest wstępem do katalogu wystawy „Być wojownikiem” prezentowanej w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie w 1995 roku. Ekspozycja ta zaistniała z mojej inspiracji. Ja również wymyśliłem jej tytuł. Realizatorami pomysłu i autorami ekspozycji byli muzealni kustosze – Jolanta Koziorowska i Marek Sztrantowicz. Powyższy tekst pochodzi z: "Mówią Wieki", 1995, nr 5. Nosi on tam tytuł „Droga miecza”. Przypisy zostały dodane teraz, na użytek tej publikacji.

O mnie i o tym czym się zajmuję

jws333

Nazywam się Jan Witold Suliga. Z wykształcenia jestem antropologiem kultury, doktorantem Ranchi University w Indiach, z zawodu - wróżbitą, terapeutą i nauczycielem. Moją największą pasją są tarot i kabała, którymi zajmuję się od ponad ćwierćwiecza. Równie długo wróżę tarotem, gdyż jest on doskonałym narzędziem umożliwiającym dokonanie wglądu w duszę i przyszłość człowieka. Moja książka „Tarot. Karty, które wróżą” była pierwszą, oficjalnie wydaną w Polsce publikacją na temat tarota. Jestem autorem wielu innych książek i publikacji poświęconych tarotowi, kabale, angelologii, wierzeniom Słowian, ezoterycznym tradycjom Europy itp. Będąc z powołania nauczycielem lubię dzielić się swoją wiedzą i duchowymi doświadczeniami. Dlatego założyłem Kabalistyczną Szkołę Tarota, prowadzę kursy i lekcje indywidualne dotyczące metod i technik wróżenia tarotem, symboliki tarota, duchowego bhp, mistycznej kabały i innych zagadnień. Jestem również terapeutą, specjalizującym się w terapii uzależnień duchowych, DDA, DDD, zaś opracowana przeze mnie terapia Mandala Duszy stanowi kwintesencję mych duchowych i życiowych doświadczeń. 

Doradztwo

TAROT.25

Karty tarota - konsultacje

Radłowska 6, Warszawa

link   

Zapraszam :)

Kabalistyczna Szkoła Tarota